Porażka z IV-ligowcem

W sobotę bialczanie ulegli Lubliniance Lublin, chociaż do przerwy prowadzili po trafieniu Macieja Wojczuka. Do Cresovii Siemiatycze odszedł Paweł Radziszewski.

 

 

Dobra akcja

Podlasie wygrywało po dobrej akcji prawym skrzydłem Karola Buzuna i wykończeniu najlepszego strzelca drużyny w rundzie jesiennej – Macieja Wojczuka. – Zawsze szukam pozytywów, nawet w przegranych meczach. Mam swoje przemyślenia co do przydatności pewnych zawodników. Niepokojące jest to, że dajemy się zaskoczyć zespołowi z niższej klasy rozgrywkowej. Mamy doskonałe sytuacje, żeby zdobyć kolejne bramki, a nie potrafimy tego wykorzystać, a do tego schodzimy z boiska w roli przegranych. W pierwszej połowie dominowaliśmy totalnie. Mieliśmy problem z przyspieszeniem akcji, brakowało gry na jeden czy dwa kontakty. Przydarzyła się zbyt duża ilość strat, ale plusem jest fakt, że dosyć szybko odzyskiwaliśmy piłkę – mówi Miłosz Storto.

Bez przekonania

Szkoleniowca boli porażka z IV-ligowcem. – W drugiej połowie daliśmy się zaskoczyć dwukrotnie. Słabo przegrać z niżej notowanym rywalem. Morale nie wzrastają. Lublinianka dała z siebie mega maksa. Już to przerabialiśmy. Zabrakło mi determinacji. Byliśmy trochę ospani. Rywale prowadzili, a mi brakowało chęci wyrównania. Nie wyglądaliśmy przekonująco – dodaje.

Przerwa Dmowskiego

Już po 20 minutach z boiska zszedł Kamil Dmowski. – Nie wyglądało to ładnie. Po badaniach będziemy mądrzejsi, ale wydaje się, że doznał urazu piątej kości śródstopia, a to wiąże się z kilkutygodniową przerwą – wyjaśnia „Miły”.

Urazy

Dzień przed sparingiem Kacper Dmitruk paskudnie skręcił staw skokowy. – Najlepiej byłoby leżeć i nic nie robić. Boisko jest zmrożone, więc nie ma co się dziwić. W tygodniu uciekaliśmy z powietrza. Było bardzo mroźnie i najdłużej ćwiczyliśmy tylko godzinę. Nie dało się wytrzymać – twierdzi.

Bez „Peji”

Trener bialczan cały czas powtarza, że kadra zespołu jest otwarta. – W tygodniu decyzję o opuszczeniu nas podjął Paweł Radziszewski. „Peja” wraca do rodzinnych Siemiatycz i chce pomóc Cresovii w utrzymaniu w czwartej lidze. Próbowałem go przekonać, ale bez efektu. Czuł, że nie będzie miał pewnego placu i to zdecydowało. Szkoda, bo to dobry zawodnik, na którego liczyłem w perspektywie wiosny. Miałem nadzieję, że nam pomoże – dodaje.

Bez szans

W najbliższy weekend trzecioligowcy mają zaplanowaną inaugurację rundy wiosennej. Do Białej Podlaskiej ma przyjechać Resovia Rzeszów. – Moim zdaniem szanse na rozegranie spotkania są marne. Z pewnością boisko nie będzie nadawać się do użytku. Boisko jest przykryte śniegiem, a do tego mocno zmrożone. Teoretycznie zapowiadane są temperatury powyżej zera, ale gdybyśmy za wcześnie weszli na naszą murawę, możemy tylko jej zaszkodzić i po jednym meczu nie będzie się nadawało do dalszego użytku. Związek dał nam opcję zagrania spotkania z Resovią w późniejszym terminie. To niemal pewne, że skorzystamy z tej możliwości – wyjaśnia.

Nie ma pewniaków

Storto przekonuje, że cały czas trwa walka o pierwszy skład. – Wszystkie karty odkryjemy na godzinę przed meczem o punkty. Na ten moment nie mamy pewniaków do gry. Każdy walczy. Temat jest otwarty. Nikogo nie zaspokoję i nie powiem, że będziesz grał na sto procent. Są pozycje, gdzie mam niemal pewną obsadę, ale to może połowa składu. Nad resztą głęboko się zastanawiam. Mecz z Lublinianką dał dużo do myślenia – twierdzi.

 

Podlasie Biała Podlaska – Lublinianka Lublin 1:2 (1:0)

Bramki: Wojczuk 11` – Milcz 55`, Waszczyński 70`.

Podlasie: Gugeszaszwili (46` Zagórski) – Renkowski (70` Pajnowski), Maciak (46` Leśniak), Konaszewski (46` Łakomy), Pajnowski (46` Zabielski), Dmowski (20` Nieścieruk), Andrzejuk, Buzun (61` Iwańczuk), Kocoł (46` Syryjczyk), Komar, Wojczuk (61` Kosieradzki).